Dziecinny może malunek,
tak dawno nie rysowałam,
zasady, kontur, proporcje,
już trochę zapomniałam :)
29.09.2011 o godz. 09:00
komentuj (0)
Mizernie to wygląda,
znów snuje się po kątach,
za oknem szron na szybie,
wzrok na przechodniów dybie
Noc kocem ją osłania,
nie przemknie nawet łania,
poduszka chmur na niebie,
nie widzi nawet siebie
Zaćmienie na nią wpływa,
tak czasem właśnie bywa,
że miast pamiętać wszystko,
komórki świecą czystką
Po zawalonej nocy,
przytula ciepły kocyk,
w poduszkę głowę chowa,
obudzi się jak nowa
znów snuje się po kątach,
za oknem szron na szybie,
wzrok na przechodniów dybie
Noc kocem ją osłania,
nie przemknie nawet łania,
poduszka chmur na niebie,
nie widzi nawet siebie
Zaćmienie na nią wpływa,
tak czasem właśnie bywa,
że miast pamiętać wszystko,
komórki świecą czystką
Po zawalonej nocy,
przytula ciepły kocyk,
w poduszkę głowę chowa,
obudzi się jak nowa
Tagi:
wiersz
Powiedz drogie życie
czy jesteś coś warte,
odchodzisz tak nagle
odwracając kartę
roześmianym oczom
rzucasz cienie, bruzdy,
gdy wnet ulatujesz
wzrok staje się pusty
nieruchome oczy
w jeden punkt wpatrzone,
zniewolone dłonie
chłodem wyziębione
strumień zatrzymany
nie nadążył płakać,
gdy kazałeś życie
swoim krukom krakać
nie zdążył pojechać,
nie zdążył zobaczyć,
a tego nie można
ci - życie -wybaczyć
---------------------
Opublikowano: http://portal-pisarski.pl/readarticle.php?article_id=28832
---------------------
Euridice
Witaj. Pierwsze dwie nie spodobały mi się. Są prawdziwe, to jak najbardziej, ale nic w nich nie ma. dwie kolejne są już bardzo dobre no i w ostatniej ten zapis jest ciekawy, podoba mi się jak to ujęłaś. Wiersz jednak nie przykuwa na dłuższą chwilę, ale może da się przy nim pomyśleć? Pozdrawiam.
wodniczka
Witaj
Wiersz mnie zatrzymał. Jest w nim klimat, który nie pozwala przejsć obojętnie:).
Pozdrawiam serdecznie!:)
Apple
podkręciłabym nieco pierwsze dwie zwrotki, reszta całkiem całkiem. :-)
pozdrawiam :-)
Hania
piękny! : D
Tagi:
wiersz
Chodzi spać wcześnie,
lecz sen nie nadchodzi,
wśród natłoku myśli
i napięć powodzi,
wśród sąsiedzkich rozmów
i śmiechów przez ściany,
chodzi człek jak lunatyk
albo jak pijany
A gdy późno spać idzie
też sen nie nadchodzi,
liczy wtedy barany,
bezsenność go zwodzi,
nocnym markiem po kątach
snuje się i ziewa,
lecz snu jak nie było,
tak go nadal nie ma
W takim stanie żyje
już miesięcy wiele,
brał już różne proszki,
wypił jakieś ziele,
dostał kilka porad,
nawet był u wróżki,
w końcu wyczerpany
kupił dwie papużki
I tak od tygodnia,
na fotelu nocą,
słucha jak papużki
do siebie szwargocą,
bo specjalnie światło
pali im w pokoju,
aby ktoś prócz niego
nie miał też spokoju
lecz sen nie nadchodzi,
wśród natłoku myśli
i napięć powodzi,
wśród sąsiedzkich rozmów
i śmiechów przez ściany,
chodzi człek jak lunatyk
albo jak pijany
A gdy późno spać idzie
też sen nie nadchodzi,
liczy wtedy barany,
bezsenność go zwodzi,
nocnym markiem po kątach
snuje się i ziewa,
lecz snu jak nie było,
tak go nadal nie ma
W takim stanie żyje
już miesięcy wiele,
brał już różne proszki,
wypił jakieś ziele,
dostał kilka porad,
nawet był u wróżki,
w końcu wyczerpany
kupił dwie papużki
I tak od tygodnia,
na fotelu nocą,
słucha jak papużki
do siebie szwargocą,
bo specjalnie światło
pali im w pokoju,
aby ktoś prócz niego
nie miał też spokoju
Od dawna przeglądam repertuar teatrów szukając, niestety bez powodzenia, popularnego w latach 70-tych, musicalu, rodzimej produkcji Cień, nazwanego w podtytule „muzyczną bajką dla dorosłych”. Sztuka, do której libretto napisał Wojciech Młynarski biorąc na warsztat utwór sceniczny Eugeniusza Szwarca (1896-1958) Człowiek i cień, bajka dla dorosłych w trzech aktach (Czytelnik, Warszawa 1951), a muzykę skomponował Maciej Małecki, cieszyła się w owym czasie dużym powodzeniem, a zaprezentowane w przedstawieniu piosenki stały się prawdziwymi przebojami.
Była to opowieść o człowieku występującym samotnie przeciwko wszechobecnemu złu, rzecz o odwadze, szlachetności i uczciwości jednych oraz podłości i złośliwości innych ludzi, o krzywdzie, fałszu i dążeniu do sprawiedliwości i uczciwości. Jak donosiła „Gazeta Olsztyńska” (1974) w „Cieniu Młynarskiego krył się cień tak samo zatytułowanych utworów Eugeniusza Szwarca i J. Ch. Andersena (1805-1875)”.
Jak pamiętam, baśń „Cień” Andersena należy do jego najbardziej przerażających utworów. Jest to opowieść o cieniu pewnego uczonego człeka, który uwolnił się od swego właściciela i zyskał nad nim przewagę. Eugeniusz Szwarc zaktualizował baśń Andersena do czasów mu współczesnych. Ujęta w metaforę, pozwoliła spojrzeć na psychikę człowieka i stosunki międzyludzkie.
Sztuka, przerobiona przez W. Młynarskiego i M. Małeckiego na styl amerykańskiego musicalu, była m.in. grana na deskach warszawskiego Teatru Rozmaitości we wspaniałej obsadzie: E. Starostecka, A. Godlewska, A. Stockinger, A. Żarnecki, J. Matyjaszkiewicz, B. Łazuka, J. Duriasz, A. Morawiec - tytułowy "Cień" (1973); łódzkiego Teatru Nowego w inscenizacji K. Dejmka (1977) i Teatru Polskiego w Bielsko-Białej (1985), bijąc rekordy frekwencji i ciesząc się dużym uznaniem. Szkoda, że odeszła w zapomnienie.
Znany krytyk teatralny i redaktor „Dialogu” (1983, nr 11) tak pisał o przedstawieniu na łamach tego pisma:
[…] Przyznam się, że chciałbym oglądać musicale na deskach polskich teatrów Nie mówię o teatrach muzycznych – to beznadziejne[…].
[…] Chciałbym oglądać musicale na scenach teatrów dramatycznych […]
[…] Tradycyjne, roztańczone przedstawienie z inteligentnym dowcipem, z bogatym aktorstwem, z poczuciem pełnej przyjemności po obu stronach rampy […]
Pozostaje jedynie nadzieja, że może któryś ze współczesnych nam reżyserów sięgnie kiedyś po libretto W. Młynarskeigo i da szanse nowym pokoleniom na poznanie tej znamienitej sztuki. Wszak jest to nasz, rodzimy wkład do polskiej kultury. Jak głosił słynny cytat z Misia: „nasz, przez nas wykonany i to nie jest nasze ostatnie słowo”. Oby nie było.
----------------------------------
Opublikowano: "Szafa", 36/37 (2010)
Była to opowieść o człowieku występującym samotnie przeciwko wszechobecnemu złu, rzecz o odwadze, szlachetności i uczciwości jednych oraz podłości i złośliwości innych ludzi, o krzywdzie, fałszu i dążeniu do sprawiedliwości i uczciwości. Jak donosiła „Gazeta Olsztyńska” (1974) w „Cieniu Młynarskiego krył się cień tak samo zatytułowanych utworów Eugeniusza Szwarca i J. Ch. Andersena (1805-1875)”.
Jak pamiętam, baśń „Cień” Andersena należy do jego najbardziej przerażających utworów. Jest to opowieść o cieniu pewnego uczonego człeka, który uwolnił się od swego właściciela i zyskał nad nim przewagę. Eugeniusz Szwarc zaktualizował baśń Andersena do czasów mu współczesnych. Ujęta w metaforę, pozwoliła spojrzeć na psychikę człowieka i stosunki międzyludzkie.
Sztuka, przerobiona przez W. Młynarskiego i M. Małeckiego na styl amerykańskiego musicalu, była m.in. grana na deskach warszawskiego Teatru Rozmaitości we wspaniałej obsadzie: E. Starostecka, A. Godlewska, A. Stockinger, A. Żarnecki, J. Matyjaszkiewicz, B. Łazuka, J. Duriasz, A. Morawiec - tytułowy "Cień" (1973); łódzkiego Teatru Nowego w inscenizacji K. Dejmka (1977) i Teatru Polskiego w Bielsko-Białej (1985), bijąc rekordy frekwencji i ciesząc się dużym uznaniem. Szkoda, że odeszła w zapomnienie.
Znany krytyk teatralny i redaktor „Dialogu” (1983, nr 11) tak pisał o przedstawieniu na łamach tego pisma:
[…] Przyznam się, że chciałbym oglądać musicale na deskach polskich teatrów Nie mówię o teatrach muzycznych – to beznadziejne[…].
[…] Chciałbym oglądać musicale na scenach teatrów dramatycznych […]
[…] Tradycyjne, roztańczone przedstawienie z inteligentnym dowcipem, z bogatym aktorstwem, z poczuciem pełnej przyjemności po obu stronach rampy […]
Pozostaje jedynie nadzieja, że może któryś ze współczesnych nam reżyserów sięgnie kiedyś po libretto W. Młynarskeigo i da szanse nowym pokoleniom na poznanie tej znamienitej sztuki. Wszak jest to nasz, rodzimy wkład do polskiej kultury. Jak głosił słynny cytat z Misia: „nasz, przez nas wykonany i to nie jest nasze ostatnie słowo”. Oby nie było.
----------------------------------
Opublikowano: "Szafa", 36/37 (2010)
Tagi:
teatr
Głos wysoki chórem trzęsie,
przenika przez ściany,
do serc wpływa topiąc sople
złości i urazy
Lecz uwierzyłbyś w tę prawdę,
że po mszy niedzielnej,
członek chóru w swoim domu
przeklina haniebnie?
Choć w pokoju pełno świętych
zerka z oburzeniem,
to chórzystka z zimnym sercem
sieje przerażenie
A ziarenko nienawiści
w głąb się zakorzenia,
tak, że trudno wyrwać chwasta
nie czyniąc zniszczenia
Tagi:
wiersz
Już wrzesień, czyli właściwie schyłek lata. Łąki jeszcze ukwiecone i wabią wonią zapachów, ale niestety coraz słabiej. Używając słów Anzelma Bohatyrowicza z Nad Niemnem E. Orzeszkowej „Każda rzecz na świecie jak woda przepływa, jak liść na drzewie żółknie i gnije [...]”. Skończyły się chwile błogiego lenistwa i obcowania z przyrodą, na które mogliśmy sobie pozwolić w ramach wakacyjnych wyjazdów na urlopy, wycieczki, obozy, kolonie itp. Jakże łatwo było zapomnieć o codziennych obowiązkach, sprawach przyziemnych i poddać się urokowi i pięknu przyrody, która zawsze fascynowała, fascynuje i niewątpliwie fascynować będzie nas wszystkich. Natura zawsze silnie oddziaływała na ludzką egzystencję, dając twórcom nieskrępowane natchnienie i bodźce do przekraczania granic wyobraźni. Najsilniej znalazło to odzwierciedlenie w sztuce: rzeźbie, malarstwie, muzyce i literaturze.
Jeszcze w wakacyjnym nastroju próbowałam wyobrazić sobie narodziny romantyzmu w północno-zachodniej Anglii, w okolicach Krainy Jezior. W tych rejonach, a dokładnie w Dove Cottage w Grasmere, żył i tworzył bohater niniejszego wyboru wierszy - William Wordsworth. Urodził się 7 kwietnia 1770 r., by pod koniec osiemnastego wieku jako przedstawiciel grupy poetów tzw. „Szkoły Jezior”, wraz ze swoim przyjacielem Samuelem Taylorem Coleridge, zapoczątkować angielski romantyzm wydaniem tomików poezji litycznej pod nazwą Lyrical Ballads. Wśród nich zaszczytne miejsce zajęły prezentowane tu, w kąciku poezji, The Daffodils [Żonkile] z 1807 roku, jeden z najbardziej znanych lirycznych utworów. Wiersz, który wspaniale oddanym opisem przyrody, łąki żonkili rozpościerającej się nad brzegami jezior, fascynuje po czasy współczesne. William Wordsworth, prekursor romantyzmu, zmarł 23 kwietnia 1850 r. w Rydal Mount. W tym roku świat obchodzi 240-tą rocznicę jego narodzin i 160-tą rocznicę śmierci. Może Żonkile pozostaną w nas na dłużej niż wspomnienie mijającego lata?
Jeszcze w wakacyjnym nastroju próbowałam wyobrazić sobie narodziny romantyzmu w północno-zachodniej Anglii, w okolicach Krainy Jezior. W tych rejonach, a dokładnie w Dove Cottage w Grasmere, żył i tworzył bohater niniejszego wyboru wierszy - William Wordsworth. Urodził się 7 kwietnia 1770 r., by pod koniec osiemnastego wieku jako przedstawiciel grupy poetów tzw. „Szkoły Jezior”, wraz ze swoim przyjacielem Samuelem Taylorem Coleridge, zapoczątkować angielski romantyzm wydaniem tomików poezji litycznej pod nazwą Lyrical Ballads. Wśród nich zaszczytne miejsce zajęły prezentowane tu, w kąciku poezji, The Daffodils [Żonkile] z 1807 roku, jeden z najbardziej znanych lirycznych utworów. Wiersz, który wspaniale oddanym opisem przyrody, łąki żonkili rozpościerającej się nad brzegami jezior, fascynuje po czasy współczesne. William Wordsworth, prekursor romantyzmu, zmarł 23 kwietnia 1850 r. w Rydal Mount. W tym roku świat obchodzi 240-tą rocznicę jego narodzin i 160-tą rocznicę śmierci. Może Żonkile pozostaną w nas na dłużej niż wspomnienie mijającego lata?
THE DAFFODILS
I wandered lonely as a cloud
That floats on high o’er vales and hills,
When all at once I saw a crowd,
A host, of golden daffodils;
Beside the lake, beneath the trees,
Fluttering and dancing in the breeze.
Continuous as the stars that shine
And twinkle on the Milky Way,
They stretch’d in never-ending line
Along the margin of a bay:
Ten thousand saw I at a glance,
Tossing their heads in sprightly dance.
The waves beside them danced; but they
Out-did the sparkling waves in glee:
A poet could not but be gay,
In such a jocund company:
I gazed - and gazed - but little thought
What wealth the show to me had brought:
For oft, when on my couch I lie
In vacant or in pensive mood,
They flash upon that inward eye
Which is the bliss of solitude;
And then my heart with pleasure fills,
And dances with the daffodils.
William Wordsworth
ŻONKILE
Sam wędrowałem, jak obłoczek
Często sam płynie przez przestworza,
Gdy nagle widok mnie zaskoczył
Złotych żonkili tłumu, morza;
Od wód jeziora aż po drzewa
Tańczyły - wiatr im w takt powiewał.
Doprawdy, był to widok miły:
Jak Drogi Mlecznej pasek biały,
Linę bez końca utworzyły
Na brzeg zatoki długą cały:
Dziesięć tysięcy w rytm miarowy
Wznosiło z wdziękiem złote głowy.
Tańczył też zastęp fal, niestety,
Nie tak wesoło, jak żonkile:
Lecz nie zmartwiło to poety,
I tak radości doznał tyle:
Nie odrywałem od nich oka;
Dziś wiem, jak cenny był to pokaz:
Bo często, leżąc w gabinecie,
Gdy melancholia przy mnie gości,
Wspominam sobie owo kwiecie,
I jest to szczęście samotności,
Wtedy, radością wypełnione,
Tańczy me serce, a z nim - one!
Tłum. Maciej Froński
------------------
Opublikowano: Libertas.pl, nr 28, 1 września 2010 w "Kącik Poezji"
Tagi:
Słowo wstępne
Tysiąc oczu z natężeniem
szuka samorodka
Sztuka musi być dorodna,
świecić jak błyskotka
Moja grudka jest maleńka
i mam do niej słabość
Z takim trudem wygrzebana,
taką sprawia radość
Bo nieważne są karaty,
połysk, gabaryty
Lubię mój kawałek szczęścia
w kieszonce ukryty
Gdy w pogoni za bogactwem
wiele nam potrzeba,
mnie wystarcza promyk słońca
i kawałek nieba
--------------------
Opublikowano: http://poetica.pl/czytaj/wiersz/skarb-7231.html
--------------------
Gabita
Świetny wiersz. Bardzo mi się podoba. Miły dla ucha :)
szuka samorodka
Sztuka musi być dorodna,
świecić jak błyskotka
Moja grudka jest maleńka
i mam do niej słabość
Z takim trudem wygrzebana,
taką sprawia radość
Bo nieważne są karaty,
połysk, gabaryty
Lubię mój kawałek szczęścia
w kieszonce ukryty
Gdy w pogoni za bogactwem
wiele nam potrzeba,
mnie wystarcza promyk słońca
i kawałek nieba
--------------------
Opublikowano: http://poetica.pl/czytaj/wiersz/skarb-7231.html
--------------------
Gabita
Świetny wiersz. Bardzo mi się podoba. Miły dla ucha :)
Tagi:
wiersz
Piszczy i skowycze,
gdzieś się w dziury chowa,
znajdziesz go pod piaskiem,
tam tkwi jego głowa
Kryje się po kątach
i ostrożnie kroczy,
poznasz go po twarzy,
bo ma wielkie oczy
Zimne ma paluszki
i zębami zgrzyta,
ciarki masz na plecach,
gdy cię nagle schwyta
Złap go za koszulę
i w geście obrony,
postaw go na polu,
niech tam straszy wrony
Tagi:
wiersz
Płaczcie nad innymi,
a śmiejcie się z siebie
Jestże sprawiedliwość
obiecana w niebie?
Kat uchodzi cało,
a ofiara płacze
Mamże sprawiedliwość
rozumieć inaczej?
Inaczej niż czyny
na Temidy szali
abyśmy w dzień biały
wyjść z domu się bali?
A gdzie są organa,
charty wyścigowe,
co dogonić sprawcę
zawsze są gotowe?
W krzakach siedzą cicho
i łapią jelenie,
a trzeba to przyznać
jest ich obrodzenie
Z prędkością na bakier,
niejeden pijany,
niebieskim kogutem
przyparty do ściany
Łzy sarnie wylewa:
Dwa dni do pierwszego!
Trzy stówki dać musi
i dorwać pieszego
Wypadek na drodze,
ktoś dziadka przejechał,
to dobry był człowiek,
a sprawca odjechał
Cało sprawca uszedł,
dziadka grabarz grzebie
Gdzie jest sprawiedliwość
obiecana w niebie?
-------------------------
Opublikowano: http://poezje.pl/utwor,15057,zepsuta-waga.html
-------------------------
marina
podoba mi się, ubrać w ładne słowa takie "zwykłe wiadomości"? Podziwiam.
Tagi:
wiersz
Czy znasz taką stację przez czas zampomnianą,
maki, co skuliły główki przestraszone,
podniszczony peron porośnięty trawą,
budynki opuszczone kurzem oszronione?
Miejsce nawiedzane przez pociągów cienie,
co ciągną po horyzont długą wstęgę maków,
ścigasz je, biegnąc niemal jak szaleniec,
ale nie masz szponów ani skrzydeł ptaków
Choć wiele w głowie myśli i chęci przeróżnych,
i dłonie masz olbrzymie, ale w garści pusto,
powróć do szeregu niedoszłych podróżnych
może twój wagonik podstawią już jutro?
Tagi:
wiersz
Przewrócone puste krzesło
połamało cztery nogi
Duszność ściska cię za gardło,
oczy śledzą wzór podłogi
Pająk biegnie już do kąta,
komar bzyka gdzieś nad głową
Drzwi zamknięte, usta milczą,
nie pozwolą płynąć słowom
Zimne ręce, drętwe palce
i powoli mgła nadchodzi
Przed oczami całe życie
już przepływa Styks na łodzi
Wtem, zgrzyt jakiś kończy ciszę,
kosa kamień ugodziła,
chwytasz koło ratunkowe
Wracaj do mnie - szepcze miła
-----------------------------
Opublikowano: http://www.portal-pisarski.pl/readarticle.php?article_id=22157
----------------------------
alutka
Witaj!
Bardzo mi sie podoba. Ciekawy przekaz i ładny rym. Pozdrawiam cieplutko
Tagi:
wiersz
Sąsiad kupił cztery koła,
ten na czwartym ma laptopa,
u sąsiadki nowe futro,
parterówka zmienia chłopa
Wszystkich śledzą zza firanki
czyjeś oczy przenikliwe,
już szykują adnotacje,
a notatki są złośliwe
Donos idzie do skarbówki,
na policję, do sędziego,
takie sprytne to i cwane,
a udaje nobliwego
Ty zakupy mu pomagasz
wnieść na górę bo stareńki,
a on palec ci wyrywa,
już się chwyta całej ręki
Kim jest sąsiad radarowiec -
śledczy, biograf twego życia?
Choć nie chart to, tylko człowiek,
węszy, co masz do ukrycia
I próbuje tak zaistnieć
w naszej małej społeczności
Tu miód leje, tu ci kadzi,
tam nie szczędzi złośliwości
----------------------------
Opublikowano: http://poetica.pl/czytaj/wiersz/kontrola_radarowa-7170.html
----------------------------
gorenika
Ale to prawdziwe.No i pieknie napisane.Pozdrawiam
Tagi:
wiersz
W ciszy drzew płaczących, groźbie huraganu,
krzyku białych ptaków, morskich fal szeptaniu,
płyną smutne myśli, gorzkie złorzeczenia,
płyną łez strumienie, płyną bez wytchnienia
przesypując piasek, doby i miesiące,
lata oraz życie zwolna ustające
Wały piasek lepi a mury wapienie,
wokół fosa broni piaskowy zlepieniec
stoi zamek złoty, stoi aż do brzasku,
do nocnych przypływów, porannego blasku,
za to bladym świtem elokwentny w mowie
zrucasz falom hasło, czekasz na odpowiedź
Cisza... rozsypane kruche życie z piasku,
co uchodząc nocą nie dotrwało brzasku
Tagi:
wiersz
Wiosny mgnienia, lata blaski, jesieni odcienie,
zima dmucha w okna szyby - Boże Narodzenie
Zamieniają się na miejsca cztery pory roku,
a ja stale bujam w chmurach leżąc na obłoku
Lecz czasami rok się myli i miesza miesiące,
toteż często w maju śnieży, styczeń topi słońce
Wiosną zima, a listopad grzeje, że aż miło
więc się pytam ze zdziwieniem: co się porobiło?
Czy globalne ocieplenie, szybkie tempo życia?
Wkrótce braknie nam żywności i wody do picia!
Przyjdą czasy przeprowadzek na inne planety,
bagaż w rękę i tułaczka - taki los człowieczy
Tagi:
wiersz
W ciszy szepty zagrzmiały i obiwszy echem
wpadły w uszu muszelki razem z czyimś śmiechem,
razem z ulic gwarem i ptaków śpiewaniem,
dzieci piskiem i krzykiem, i matki wołaniem
Szepty przepłynęły przez uszu tysiące,
przez podwórka, ulice, parki życiem tętniące,
w końcu wpadły w korytarz, by dziurą w wykuszu
dostać się do niechcianych i zdradzieckich uszu
Tak to ze słów kilku urósł twór ciekawy,
pachniało skandalem, były bójki, wrzawy,
w końcu zawiść przyszła i zazdrość zielona,
burzyła się piana z ust czyiś toczona
Wraz ze stekiem obelg, kłamstwem, dyshonorem,
wrócił twór by się spotkac z twórcą i autorem.
Ten, by wrzawę uciszyć, musiał użyć młotka:
-Kochani, to nieprawda! To jest tylko plotka!
Tagi:
wiersz
Chciałabym zanurzyć…
stopy w morskiej pianie
co bawi się w berka
z piasku pełną plażą
Chciałabym zobaczyć…
jak żarłoczny przypływ
wgryza się w wybrzeże
i tworzy półksiężyc
Chciałabym wyłowić…
bukiecik koralów
muszle z niespodzianką
i kruszec jantaru
Chciałabym zostawić…
uśmiech pełen słońca
i pełne gwiazd spojrzenie
na plaży smutnych nocy
Może ktoś wyziębiony...
serce swe ogrzeje
bo sweter zapomniany
czeka nań w pokoju
Chciałabym...
może zbyt wiele
Tagi:
wiersz
Jedno idzie naprzód,
drugie w inną stronę,
jakoś nigdy wspólnie
jest im nie po drodze
Ref.
Bo to los przekorny
zakpić sobie chciał,
dmuchał w obie strony
i w dwa wiatry grał
Jedno skręci w prawo,
drugie pójdzie skosem,
trudno żyć oddzielnie
i pogodzić z losem
Ref.
Bo to los przekorny ...
W wiecznej samotności,
smutku wielkiej trwodze,
stale im do siebie
ciągle nie po drodze
Ref.
Bo to los przekorny ...
Lata upłynęły
i kiedyś o świcie
dwie samotne dusze
zakończyły życie
Ref.
Bo to los przekorny ...
Dwa kondukty poszły,
każdy w inną stronę
i nawet im wtedy
było nie po drodze
Ref.
Bo to los przekorny ...
Tagi:
wiersz-piosenka
Skrzydlaty wiatr jak Pegaz szaleje,
łąka odurza wonią rumianków,
zamknięte oczy kryją marzenie,
byśmy się stali parą kochanków.
Tyś koń skrzydlaty, ja anioł w bieli,
lecimy razem na koniec świata,
coraz piękniejsi i coraz śmieli,
tarzamy się w pąsowych kwiatach.
Lecz pewnie rozstać przyjdzie się wkrótce,
wszystko się kończy, jak się zaczyna,
ty spłyniesz tęczą, ja w mojej łódce,
wspomnieniem będzie mi koniczyna.
--------------------------------
Opublikowano: Libertas.pl, nr 27, 1 sierpnia 2010 w "Kącik Poezji"
Tagi:
wiersz





















